W zeszłym tygodniu holenderskie media wypełnił nowy skandal, który nazwano „polskim oszustwem” (Polenfraude). Media skupiły się tylko na symptomach a nie na znacznie poważniejszym zjawisku i o wiele droższym w skutkach dla holenderskiego podatnika. „Agencje wpędzają Polaków na zasiłek WW” pisze M. Bos-Karczewska, redaktor naczelna Polonia.nl w holenderskiej gazecie „De Volkskrant”.

Zamieszczamy artykuł w języku polskim, ukazał się w holenderskiej gazecie De Volkskrant, także w języku angielskim na Dutchnews.nl pt. „Staffing agency exploitation is the other side of the benefit fraud scandal”.

„Agencje pracy wpędzają Polaków w zasiłek WW”

autor: M. Bos-Karczewska

Minister spraw socjalnych Wouter Koolmees chce ostro zabrać się za rozwiązanie problemu Polaków defraudujących zasiłek WW (zasiłek dla bezrobotnych) w Holandii. Trudno się dziwić takiej postawie przedstawiciela rządu, rzecz w tym, iż  to może być za mało, jeśli będą zwalczane skutki, a nie ich przyczyna.

Polacy bowiem są często wpędzani na ścieżkę zasiłku dla bezrobotnych przez niektóre agencje pracy tymczasowej (uitzendbureaus). W ten sposób agencje te przerzucają koszty swojej działalności gospodarczej na barki niderlandzkiego społeczeństwa. Należy zatem zająć się przyczynami, a nie zapamiętale zwalczać symptomy!

Tania siła robocza

Holandia niedbale obchodzi się z siłą roboczą z innych państw UE. Dziwne, że ciężko pracujący Polacy, tak chwaleni przez pracodawców z racji swojej produktywności i dyspozycyjności, lądują rocznie tysiącami na zasiłku dla bezrobotnych WW.

Rachunek za ich bezrobocie podsuwany jest zaś do zapłaty holenderskiemu podatnikowi.

Bezsprzecznym faktem jest: Polacy przyjeżdżają do Holandii, aby pracować. „Nie ma pracy? To do domu” – pod takim hasłem funkcjonuje system zatrudniania w Holandii przez agencje pracy tymczasowej.

Pracy jest wystarczająco dużo, ale często nie dla tych, którzy chcą ułożyć sobie tutaj życie, bo zapotrzebowanie jest głównie na tanią, dyspozycyjną siłę roboczą. Co więcej, w razie potrzeby – by zaoszczędzić na kosztach firmy (w tym przypadku agencji) – wpycha się pracowników na zasiłek dla bezrobotnych WW.

Liczby

W 2015 roku zasiłek WW otrzymywało 14.110 Polaków mieszkających w Holandii – tak podaje biuro statystyczne CBS w „Monitorze Migrantów w latach 2017–2015”. Oznacza istotny wzrost od 2012 roku. Wtedy bowiem Polaków pobierających ten zasiłek było 5.670. Program telewizyjny Nieuwsuur ujawnił, że tysiące Polaków nieuczciwie korzysta z zasiłku WW z racji (tymczasowego) zamieszkiwania poza Holandią.

Polecamy: Tysiące Polaków w Holandii popełnia oszustwa z zasiłkami dla bezrobotnych

Dokładny zakres nadużyć przez polskich „zasiłkowiczów” minister musi jeszcze przedstawić w parlamencie.

Około 80 proc. polskich migrantów zarobkowych pracuje za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej. Dzięki elastycznym umowom o pracę mogą one szybko pożegnać się z pracownikiem, jeśli na przykład agencja nie ma dla niego pracy lub gdy pracownik tymczasowy jest zbyt krytyczny (i np. skarży się na złe i drogie zakwaterowanie, na wynagrodzenie czy potrącenia od pensji).

Jeżeli więc agencje pracy narzekają na to, że nie mogą znaleźć Polaków do pracy – to dzieje się tak właśnie z powodu opisanych wyżej praktyk.

Teraz wydaje się to być całkowicie jasne.

Ścieżka przez WW

Jakieś 70 proc. polskich pracowników tymczasowych pracuje w tak zwanej fazie A – pierwszej fazie zatrudnienia, według układu zbiorowego pracy ABU dla pracowników tymczasowych.

W fazie tej, trwającej 78 tygodni, obowiązuje niewielki zakres ochrony pracowniczej. Polacy są zatrudniani głównie na podstawie krótkotrwałych umów (na tydzień lub na kilka miesięcy) lub umów o pracę tymczasową, które automatycznie się kończą, jeżeli zleceniodawca rezygnuje z „wypożyczania” pracowników czy jeśli pracownik zachoruje.

Sześciomiesięczny kontrakt jest bardzo atrakcyjny, bo

agencja unika w ten sposób płacenia obowiązkowej składki emerytalnej za pracownika tymczasowego.

A w międzyczasie każdy obywatel UE nabiera prawa do trzymiesięcznego zasiłku dla bezrobotnych, pod warunkiem, że przez ostatnich 36 tygodni przepracował co najmniej 26 tygodni.

Pracodawcy – agencje pracy tymczasowej  – chcą unikać przechodzenia polskich pracowników do fazy B, która jest droższa. W niej bowiem, nawet jeśli nie ma pracy, trzeba wypłacać pracownikowi nadal co najmniej 90 proc. pensji.

Zgodnie z nową ustawą „Werk en Zekerheid” (weszła w życie 2015 r.) pracownik tymczasowy ze stażem pracy dwóch lat lub dłuższym ma, w przypadku utraty kontraktu, prawo do dodatkowego wynagrodzenia finansowego tzw. transitievergoeding.

Karuzela z WW

Ustawowe rozwiązanie w tej sytuacji nasuwa się samo: w przypadku przerwy pomiędzy umowami o pracę trwającej dłużej niż sześć miesięcy (a w sytuacji pracy sezonowej – trzech miesięcy) wraca się do fazy A i pracownik tymczasowy zaczyna od samego początku.

Mając to na uwadze agencje pracy tymczasowej stosują następującą sztuczkę: polski pracownik tymczasowy zostaje odesłany niby na 6-miesięczne (lub 3-miesięczne) „wakacje”, a jednocześnie, jako bezrobotny, zostaje wepchnięty w zasiłek WW.

Po upływie pół roku Polacy wracają do tej samej – lub innej – agencji pracy tymczasowej i zaczynają od dołu tej drabiny, czyli znów w fazie A.

Cykl ten powtarza się, jako że po jakimś czasie ponownie lądują na zasiłku dla bezrobotnych WW.

W ten oto sposób polscy pracownicy pozostają wciąż w fazie A. Nie nabywają żadnych praw i za sprawą takiego działania agencji lądują regularnie na zasiłku WW. Wszystko zaś odbywa się na koszt holenderskiego podatnika.

Tak oto działa model biznesowy agencji pracy tymczasowej w Niderlandach.

Koszty utrzymania

Zasiłek WW jest dla wielu Polaków pewną formą rekompensaty za oportunistyczne praktyki agencji pracy tymczasowej. Ze względu na znacznie niższe koszty utrzymania, sporo polskich pracowników tymczasowych wybiera na czas swojego wymuszonego urlopu pobyt w Polsce. Oczywiście to, że niektórzy z nich tym samym wyłudzają zasiłki WW, jest godne pożałowania.

Polecamy – Nowa seria: Polska burza w Holandii z zasiłkami socjalnymi w tle. Oj zabolało cz. 1

Ostatnio spotkałam Polaka, który z dnia na dzień został zwolniony z pracy. Podobała mu się praca na plantacji papryki, ale już sposób działania agencji pracy tymczasowej nie.

Samoregulacja sektora

Zastanawiał się nad tym, dlaczego holenderskie władze są takie niemrawe – nie kontrolują tych agencji, nie nakładają grzywien?

Moja odpowiedź brzmiała: zostaliście, niestety, wydani na łaskę agencji pracy. Te biura nie potrzebują żadnych zezwoleń na prowadzenie działalności, a Inspekcja Pracy nie daje sobie rady ich kontrolować. Z 20 tysięcy agencji pracy tymczasowej tylko jedna czwarta ma certyfikat SNA, a cała reszta nie jest objęta systemem samoregulacji branży czy inspekcji z ramienia samej branży.

Zmiany w tej kwestii mogą nastąpić tylko wówczas, gdy władza i opinia publiczna dostrzegą wreszcie to, że agencje pracy tymczasowej swoim sposobem funkcjonowania wpędzają Polaków w zasiłek dla bezrobotnych WW.

To będzie dotknięcie przyczyn problemu, który tak zbulwersował holenderską opinię publiczną.

Polecamy: Dziennikarskie śledztwo – jak Polacy są wyzyskiwani w centrach dystrybucji Albert Heijn

Wnioski

Oszczędności z jego rozwiązania u podstaw mogą być znacznie większe, niż tylko te wynikające ze zwalczania oszustw, będących skutkiem praktyk agencji pracy.

To branża agencji pracy tymczasowej powinna zostać poddana wielkiej akcji kontroli i usunięcia patologicznych mechanizmów działania!

Małgorzata Bos-Karczewska – ekonomistka, dziennikarka i redaktorka naczelna serwisu informacyjnego dla Polaków w Holandii Polonia.nl

Więcej o autorze

Red. naczelna M. Bos-Karczewska zabiera publicznie głos w kwestii, która tak bardzo obecnie oburzyła Polaków w Holandii tj. skandalu nazwanym „polskim oszustwem”.

Po raz trzeci, staje w publicznym dyskursie w Holandii w obronie rodaków w Niderlandach.

Pierwszy raz opublikowała artykuł w NRC Handelsblad w 2011 r., ostro krytykując plany ministra Spraw Socjalnych, by Polaków bez pracy wydalać do kraju. W lutym 2012 r. napisała otwarty list do premiera Rutte i Holendrów w holenderskiej gazecie, został on także opublikowany na portalu Dutchnews.nl a dzieki temu temat podchwyciły media europejskie i amerykańskie (m.in. udzieliła wywiadu dla The Washington Post), piszące o nagonce na Polaków w kraju tulipanów (za sprawa powstania antypolskiego portalu PVV). Za oba artykuły i wystąpienia w mediach na rzecz Polaków w Holandii została uhonorowana Nagrodą im. M. Płażyńskiego w kategorii dziennikarz zagraniczny w 1. edycji tego konkursu.

Odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej (2005) za promocję Polski w holenderskich mediach w okresie przedakcesyjnym oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej (2015) z okazji 25-lecia działalności dziennikarskiej, za wystąpienia w prasie, radio i tv na temat Polski i Polaków w Holandii.

Oba zdjęcia z archiwum redakcji