Co działo się w Holandii w momencie ogłoszenia stanu wojennego i jak doszło do powstania Biura Solidarności w Amsterdamie?

Portal Polonia.nl poprosił naocznego świadka i głównego aktora tamtych zdarzeń Janka Minkiewicza, aby przypomniał nam tamte wydarzenia oraz oddał atmosferę chaotycznych i burzliwych dni sprzed 30 lat. Janek Minkiewicz był w latach 1981-1989 szefem biura Solidarności w Amsterdamie oraz rzecznikiem  Solidarności na Holandię.

 

Demonstracja pod Ambasadą PRL w Hadze – 14 grudnia 1981, zródło: gahetNA

STAN WOJENNY A HOLANDIA
Luźne wspomnienia Jana Minkiewicza

Jak wszędzie na Zachodzie, tak i w Holandii ogłoszenie stanu wojennego w Polsce 13 grudnia 1981 r. wywołało oburzenie. I tak jak wszędzie na Zachodzie i w Holandii wywołało to szok.

Holandia od 1979 r. bardzo była zaangażowana w pomoc humanitarną dla społeczeństwa polskiego, pogrążonego przede wszystkim w głębokim kryzysie gospodarczym, graniczącym z głodem.

Polityczne zainteresowanie wzrosło dopiero wraz z powstaniem NSZZ “Solidarność”. Głęboki kryzys polityczny, zarysowujący się już wcześniej, ale w pełni wybuchający w 1976r.  ze strajkami w Radomiu i Ursusie i powstaniem KSS “KOR”, nie wzbudzał wielkich emocji w kręgach holenderskich partii politycznych. Co najwyżej banki holenderskie, u których reżym gierkowski poważnie się zadłużył, zaczęły wyrażać obawy o spłatę polskich długów, sprawa, która zresztą rzutowała częściowo negatywnie na stosunki polsko-holenderskie zaraz po 1989 r. Jednak w środowisku polonijnym powstała pod koniec lat 70-ych Fundacja na rzecz Praw Człowieka w Polsce – MERPOL. Do założycieli należeli Krzysztof Apt, Sasza Malko, Michał Korzec, Ola i Marek Oryszczyn i Jan Minkiewicz. MERPOL chciał być lobby politycznym na rzecz opozycji demokratycznej w Polsce. Ledwo zdążył wydać bardzo poręczny poradnik dla Polaka w Holandii – a już zrodził się na korzeniach opozycji demokratycznej potężny związek zawodowy NSZZ “Solidarność”. Malutki MERPOL zaczął więc szukać z nim kontaktów i mianował niżej podpisanego Jan Minkiewicza łącznikiem ze związkiem. Pojechałem więc do Gdańska, gdzie nawiązałem kontakty dla holenderskich central związkowych. Pamiętam że pierwszy teleks, który wysłałem był podpisany przez Alinę Pieńkowską w imieniu branży służby zdrowia do bratniej branży FNV w Holandii. I udałem się w podróż po Polsce, gdzie widziałem na własne oczy powstawanie struktur związkowych w zakładach i w siedzibach związku. Jeżdżąc tędy i z powrotem między Amsterdamem a Polską, odwiedzałem w Holandii centrale związkowe oraz różne komitety pro-Solidarnościowe, między innymi na uniwersytetach w Nijmegen, Tilburgu, Amsterdamie, Utrechcie a w Polsce odwiedzałem głównie Solidarność Gdańsk i Region Mazowsze w Warszawie. We wrześniu 1981r. byłem na drugiej turze Zjazdu Solidarności w Hali Oliwii w Gdańsku. Pojechałem z delegacją związków OVB z portu rotterdamskiego – wywodzących się z 4-ej Międzynarodówki i Weteranów Wojny Hiszpańskiej. Kiedy po wjeździe do Polski w Szczecinie okazało się, że w menu hotelowym jest tylko łosoś, sarna i dzik, chcieli zawrócić, czując  się oszukani rzekomym kryzysem w Polsce , podczas gdy jeden z nich dopiero po 25 latach małżeństwa zjadł z żoną dziczyznę. Musiałem się gęsto tłumaczyć że już wszystko zostało zjedzone, więc teraz kolej na zwierzynę w lesie. Ostatecznie pojechaliśmy dalej do Gdańska, gdzie związkowcy holenderscy napatrzyli się  na pokojową polską rewolucję.

Nawiasem mówiąc wtedy byłem też jeszcze menadżerem jazzowym i odwiedzałem w Gdańsku klub Żak a w Warszawie Akwarium, Stodołę i Remont. Zajmowałem się też filmem, między innymi opiekując się polskimi reżyserami na festiwalu w Rotterdamie. Kiedy w 1981 r. miał być pokazany dokument “Robotnicy ’80″, oficjalnie kupiony od Filmu Polskiego – czego byłem świadkiem w barze Hotelu Europejskiego w Warszawie – raptem zabrakło w Polsce kopii. Poleciałem dla festiwalu do Rzymu, gdzie zdobyłem kopie wersji podarowanej Papieżowi przez delegację Solidarności w Stolicy Apostolskiej. Mimo protestów Warszawy kopię tę pokazano w Rotterdamie na festiwalu.

Ta anegdotka pokazuje, że na różnych poziomach władze komunistyczne chciały odwrócić  tok wydarzeń i zneutralizować Solidarność W grudniu 1981 r. sytuacja stała sie groźna. SB zniszczyła przednią szybę busika zarządu Solidarności Mazowsze, więc po powrocie do Amsterdamu 10-go grudnia załatwiłem przez związki zawodowe nową szybę, którą załoga LOT-u grzecznościowo i za darmo przewiozła do Warszawy, gdzie ten sam busik 13-go nocą został całkowicie zniszczony.

Dowiedziałem się o stanie wojennym w bardzo osobliwy sposób. Jan Lityński, członek KOR i doradca Solidarności, pisał felietony do Haagse Post (dzisiejszy HP/deTijd), które ja tłumaczyłem. 13-go wieczorem miał mi przesłać kolejny kawałek, ale wszystkie znane mi do niego telefony milczały. Ale nic z tego nie wywnioskowałem, byłem jedynie kolejny raz zdenerwowany lekkim bałaganiarstwem  Janka Lityńskiego. Czternastego w niedzielę rano, idąc do pracy, przeszedłem przez moje nowe mieszkanie, które jeszcze było w remoncie i zagruzowane. Telefon był już jednak podłączony. Siedzę na kupie gruzów i myślę, kiedy to mieszkanie będzie gotowe. Raptem zadzwonił telefon: “tu NOS, jakie jest pana reakcja?”. Ja pytam więc: na co reakcja? A NOS odpowiada: no na stan wojenny. Ja odruchowo mówię: hmm…  Muszę z moimi współpracownikami ustalić jakieś stanowisko, proszę o telefon za 10 minut. I tak dałem swój pierwszy komunikat prasowy w obronie Solidarności.

I wtedy zaczęło się w Holandii na dobre! Gorączkowe zebrania, wiece protestacyjne pod Ambasadą Polską w Hadze, w amsterdamskim Koopmanbeurs (dawnej Giełdzie) i w innych miejscach. Główną manifestację protestacyjną przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego zaplanowano w Amsterdamie. Doszło – nie bez problemów jak sam byłem tego świadkiem podczas zebrań – do czegoś unikalnego. Pierwszy raz wszystkie partie polityczne – od najbardziej prawicowej VVD po komunistyczną CPN – i wszystkie centrale związkowe podpisały się pod hasłami zniesienia stanu wojennego i relegalizacji Solidarności.

Dem. tegen de staat van beleg in Polen 23.24 Slawomir Czarlewski , secretaris Na…

19 grudnia 1981, Amsterdam – Sławek Czarlewski, po lewej Jan Minkiewicz, zródło: gahetNA

19-go grudnia przeszło tysiąc osób przemaszerowało od Dworca Centralnego do Kościoła Mojżesza i Aarona przy Waterlooplein, gdzie odbył się wiec. Przemówił zaproszony z już powstałego Biura Solidarności w Paryżu działacz Sławek Czarlewski, którego stan wojenny zastał kiedy był z delegacją w Szwajcarii w ILO a który dziś jest Ambasadorem RP w Brukseli. Ja mu tłumaczyłem, i kiedy zakończył płomienne przemówienie cytatem z Hemingwaya ‘komu bije dzwon’, odczekałem brawa, chwyciłem za mikrofon i oznajmiłem, że chcę mieć też biuro Solidarności w Amsterdamie. Zgłosiło się kilku szeregowych członków Solidarności, a  do tego mój apel usłyszał także ówczesny szef FNV i Europejskiej Federacji Związków Zawodowych Wim Kok, późniejszy premier Holandii. Pod koniec stycznia 1982 r. osobiście wręczył mi klucze do biura, w siedzibie związku grafików FNV Druk en Papier przy P.C. Hooftstraat w Amsterdamie. 1 lutego zacząłem działalność szefa biura i  rzecznika Solidarności na Holandię. Trwała ona w zasadzie do 1989 r.

Jeszcze jeden wątek należy poruszyć. Zaraz na początku stycznia 1982r. przyjechał z Paryża Krzysztof Apt, z pierwszym grypsem z prośbą o pomoc dla podziemnej Solidarności. Jak tą pomoc zorganizować?  Już wspominałem o szeroko zakrojonej pomocy humanitarnej dla Polski, w listopadzie i grudniu 1981 r. zaczęto organizować wielkie zbiórki na nowe transporty z pomocą, które miały dojechać na święta. Znana wówczas młoda gwiazda telewizji Ivo Niehe zorganizował wielki program telewizyjny, gdzie zapowiedział odjazd wielkiej  kolumny TIR-ów do Polski. Kierowcom na pohybel a na moje szczęście transport ten trafił do Polski akurat w noc 13-go grudnia, na sam stan wojenny. Upolityczniło to przynajmniej część kierowców, którzy brali do kabin działaczy uciekających przed milicja i SB i nasłuchiwali się prawdy o sytuacji. Już w lutym 1982 r. wielu z nich zgłosiło się  do mojego biura Solidarności z ofertą pomocy. I zaczęliśmy do transportów “humanitarnych” pakować specjalne pudła dla podziemia – z farbą drukarską, papierem, powielaczami, skanerami, książkami…

A reszta to już inna historia.

autor: Jan Minkiewicz

Galeria zdjęć: grudzień 1981 Holandia

Wiec protestacyjny zorganizowany przez zw. zawodowe FNV i CNV w amsterdamskim Koopmanbeurs – 14 grudnia 1981

 

Przemawia Wim Kok lider FNV, obok Harm van der Meulen ze zw. CNV

 

Wiec protestacyjny w Amsterdamie 14 grudnia 1981, zorganizowany przez zw. zawodowe FNV i CNV, osoba stojąca i patrząca do góry po prawej stronie – M. Bos-Karczewska, obecnie red. naczelna Polonia.nl

 

Demonstracja w Amsterdamie 19 grudnia 1981

 

Biuro LOT w Amsterdamie 13 grudnia 1981

 

Demonstracja pod Ambasadą PRL w Hadze – 14 grudnia 1981

 

Max van den Bergh składa petycję przedstawicielowi Ambasady PRL w Hadze

Opublikowane w portalu Polonia.NL 14.12.2011
Wydawca portalu: STEP – Stowarzyszenie Ekspertów Polskich w Holandii. Czytaj o nas

Lubisz nas? Kliknij ikonę Facebook w prawym górnym rogu strony