#Holandia: Co robić kiedy, bajka o Sinterklaasie różni się od polskiej, o Mikołaju?

157

Nasze dzieci mieszkają w Holandii. Dobrze by więc było, aby oprócz polskich świąt i zwyczajów uczestniczyć z dzieckiem w holenderskich wydarzeniach i tradycjach – pisze Agnieszka Lonska z Fundacji Osstoja.

Nasze dzieci mieszkają w Holandii. Uczymy ich polskiego, opowiadamy o naszej ojczyźnie, naszych tradycjach. Na Wigilię jedziemy do Polski, a jeśli zostajemy w Holandii – szukamy w polskich sklepach karpia i pieczemy makowce. Dobrze jednak jeśli równocześnie świętujemy Dzień Króla i uczestniczymy z dziećmi w holenderskich tradycjach.

To dla nich ważne czuć się częścią grupy rówieśniczej, a mieszkając w Holandii czy tego chcemy czy nie, grupą rówieśniczą dla naszych dzieci są koledzy ze szkoły, czyli w większości Holendrzy. Dobrze by więc było, aby oprócz polskich świąt i zwyczajów uczestniczyć z dzieckiem w holenderskich wydarzeniach i tradycjach.

Większość z tych tradycji pięknie się uzupełnia. Dzień Mamy – w Holandii świętowany zawsze w drugą niedzielę maja, w Polsce zawsze 26 maja- można obchodzić dwa razy. W Sylwestra można jeść „oliebollen” a w Tłusty Czwartek – pączki.

Co jednak jeśli tradycje nie są tak łatwe do pogodzenia? Kiedy trzeba dokonać wyboru? Czy podarunki dzieciom powinien przynieść Sinterklaas 5 grudnia czy raczej Święty Mikołaj 6 grudnia? Czy pod choinką powinny być prezenty od Kerstmana, Świętego Mikołaja, Gwiazdora albo Aniołka?

Każdy oczywiście sam musi odpowiedzieć sobie na to pytanie. Ale wybór powinien być świadomy.

Bajka o Sinterklaasie

Przybycie Sinterklaasa do Holandii

Dlatego warto wiedzieć, że holenderski Sinterklaas to bodajże najważniejsze rodzinne święto w kalendarzu Holendrów. Sinterklaas, przypływający łodzią parową z Hiszpanii, ubrany w mitrę, z pastorałem to bardzo charakterystyczna i spójna postać.

Przyjeżdża co rok do Holandii, odwiedza dzieci, ma swój program telewizyjny – Sinterklaasjournal (który dzieci oglądają w szkole na lekcjach). Dzieci wierzą, bo trudno nie wierzyć, w jego istnienie i to, że to on przynosi prezenty w Pakjesavond. A te które już nie wierzą nie mogą zdradzić „wielkiej tajemnicy Sinterklaasa” kolegom z klasy.

Jednym głosem tą historię opowiadają rodzice, nauczyciele, sąsiedzi, telewizja. Czy tego chcemy czy nie dzieci w tym będą uczestniczyć.

Bajka o Mikołaju

Polskie Mikołajki nie mają tak spójnej tradycji. Dla niektórych to Mikołaj – biskup, dla innych Mikołaj w czerwonej czapce z pomponem przyjeżdżający z Laponii. W niektórych polskich regionach ten sam Mikołaj odwiedza dzieci 6 grudnia jak i 24 grudnia w wieczór wigilijny. Innym pod choinką zostawia prezenty Gwiazdor, Aniołek albo Jezusek.

Jeśli opowiadamy dziecku bajkę o Mikołaju, zadbajmy by miało z tego zabawę taką jak koledzy.

Jeśli to kwestia dziecięcej wiary w bajki – nie mieszajmy dzieciom historii, nie narażajmy na odstawanie od grupy, mówiąc że Święty Mikołaj przychodzi do polskich dzieci nie 5 a 6 grudnia a na dodatek wygląda jak Kerstman. Bo w Holandii gość z Laponii to Kerstman (w dowolnym tłumaczeniu Gwiazdor), czyli znana nam z tak wielu amerykańskich filmów postać w czerwonym kubraku w towarzystwie reniferów.

Dla holenderskich dzieci wszystko jest więc jasne i czytelne: 5.12 święto Sinterklaasa, 25.12 – Kerstmana. Dwie różne osoby, z różnych światów. Warto dodać, że to Sinterklaas jest hojniejszy i przynosi najważniejsze prezenty. Kerstman ogranicza się często do mniejszych upominków.

Zburzyć bajkę? Którą?

Naturalnie można to wszystko dzieciom wytłumaczyć, zburzyć bajkę. W końcu to tak my kupujemy prezenty! Kiedy jednak gramy w tę grę, to grajmy na zasadach większości. A jeśli od początku mówimy dzieciom całą prawdę zadbajmy, aby nie psuły zabawy kolegom.

A co z naszymi dziećmi?

Wybierając życie poza Polską, wybraliśmy wielokulturowość.

Wielokulturowość, która zdecydowanie bardziej dotyczy naszych dzieci niż nas samych. Pozwólmy dzieciom na to, aby budowały swoje historie i własną tożsamość, aby przeżywały swoje dzieciństwo wychowując się w równowadze obydwu kultur i tradycji.

tekst: Agnieszka Lonska
Autorka mieszka w Holandii od 2002 r., matka dwójki dzieci, nauczycielka polskiego w Polskiej Szkole Sobotniej w Oss.

Tekst ukazał się na blogu Polskiej Szkoły Sobotniej przy Fundacji Osstoja