Strajk Kobiet w Hadze 28-10-2020 fot. Polonia.nl

Wkurzenie nie maleje. Po Amsterdamie cichy protest przeciw naruszeniu praw kobiet do aborcji w Polsce odbył się w Hadze. Była to największa demonstracja Polaków w historii Holandii. Na Strajk Kobiet przyszło 500 osób. Kolejne strajki w Tilburgu i Maastricht i Groningen.

Hasło „Wypierdalać!” nie jest subtelne. Ten wulgaryzm jakoś nam teraz nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Brzmi swojsko i dosadnie, a nawet wzbudza sympatię. Tak się dzieje, jak zostaną przekroczone pewne granice.

Tak, kontekst sie zmienił. Słowo to jest obecnie znakiem skrajnych emocji wielu polskich kobiet. Nie zabrakło go w Hadze.

Kobiety i nie tylko są wściekłe na władzę, że odbiera im się prawo do decydowania, do wyboru – autonomii jednostki, naruszając jej prywatność. To faktycznie głęboka ingerencja państwa w życie kobiet, nie do pomyślenia w państwie demokratycznym w XXI wieku.

Strajk Kobiet w Hadze 28-10-2020 fot. Polonia.nl

Solidarność nie zna granic

Porządnie wkurzeni są także Polki i Polacy w Holandii. Wpierw odbyły się demonstracje pod ambasadą RP w Hadze i w Amsterdamie.

Czytaj: Holandia: Mega wkurzeni. Polacy przeciw zaostrzeniu aborcji w Polsce. W środę 28/10 protest w Hadze

Pomimo pandemii i niesprzyjającej jesiennej aury Polacy przybyli masowo w środę 28 października br. do Hagi na skwer przed dworcem Haga Centralna.

Przyjechali z wielu miast Holandii jak z Amsterdamu, Rotterdamu, Utrechtu, Eindhoven i nawet z Groningen. Jak odwiedzałam się od policji, na skwerze było ok. pół tysiąca osób.

Wśród uczestników byli także panowie, osoby lhbt i niepełnosprawne oraz dzieci. Był to pewien przekrój polskiej populacji w Holandii, tych wkurzonych, którzy mają odwagę wyrażać swoje opinie i emocje.

Podstawą dialog

Organizatorki skrzyknęły się i w ciągu 3 dni zorganizowały to wydarzenie publiczne. W dobie pandemii musiało spełniać zasady sanitarne COVID-19 obowiązujące w Holandii, tzn. zachowanie dystansu 1,5 i noszenie maseczek, bez skandowania i okrzyków. I udało się.

Inicjatorką protestu jest Polka Miletta Killam – psycholog, mieszkająca w Holandii od trzech lat. Była działaczką w Polsce, walczyła o prawa człowieka.

„Wyznaje zasadę dialogu. Moja praca wymaga zrozumienia dla odmienności i akceptacji człowieka” – mówi Miletta Killam. Uważa, że prawa człowieka do wyborów są fundamentem człowieczeństwa.

„W czasach trudnych konfliktów obowiązkiem każdego jest solidarność z ofiarami ataku”

– dodaje Miletta Killam.

Pokojowy protest

„Będąc w oddaleniu od kraju, jedynym sensownym aktem wsparcia jest okazanie solidarności z protestującymi w Polce kobietami i dlatego powstał zamysł pokojowego protestu, który zwróci uwagę zagranicy na trudną w Polsce i sprowokuje zagraniczną opinię” – tłumaczy główna organizatorka Strajku Kobiet w Hadze.

W ekspresowym tempie stworzyła grupę zaangażowanych dziewczyn, by w grupie na FB „Parasolki NL” działać razem, pierwotnie w celu wyrażenia solidarności z kobietami w Polsce.

Grupa w ciągu siedmiu dni zdobyła prawie 3 tysiące członków. Obecnie „Parasolki NL” działają na rzecz praw kobiet.

Wsparcie od holenderskich polityczek z GL i D66

Podczas cichego protestu wystąpiły także trzy holenderskie polityczki, dwie z Europarlamentu: Kim van Sparrentak z ramienia partii Zielona Lewica (GroenLinks) i Samira Rafaela z D66 oraz posłanka z Tweede Kamer z ramieni GroenLinks – Nevin Özütok.

Miały bardzo ciekawe wystąpienia. Najciekawsze fragmenty zobaczysz poniżej w naszej video relacji z Hagi.

Podczas wydarzenia, które przebiegało wzorowo, wystąpiła także przedstawicielka grupy Abortion Network Amsterdam.

Zwróciła się z apelem do Polek, by przyłączyły sie organizacji celem pomocy kobietom m.in. z Polski. By to robić pod hasłem: „Potrzebujesz aborcji. Nie jesteś sama”.

Kolejne protesty w Holandii:

Sobota 31/11 – Tilburg o godz.17 na Stadhuisplein

Sobota 31/11 – Maastricht o godz. 17 na Vrijthof

Niedziela 1/11 – Groningen o  godz.14 na Grote Markt.