Nowoczesność, swoboda obyczajowa, bardzo rozwinięty indywidualizm – z tym kojarzy się najczęściej Holandia,  znana tylko z turystycznych przewodników i doniesień w mediach. To prawda, ale Niderlandy mają wiele innych twarzy, które warto odkryć. Marken i Urk – dwie małe miejscowości pokazują ten kraj z innej strony. Dla wielu zaskakującej.

Zapraszamy was dzisiaj w krótką podróż do dwóch małych miejscowości w Holandii. To, co je łączy, to specyficzna lokalność, tak bardzo odmienna od stereotypów, którymi zwykło się opisywać Niderlandy.

PolecamyUroki Zelandii – przyjedź do Vlissingen, będziesz chciał tu wrócić

Urk – ostoja konserwatyzmu

Godzina jazdy samochodem dzieli mekkę liberalizmu, za jaką uchodzi Amsterdam, od symbolu holenderskiego konserwatyzmu, którym jest Urk w prowincji Flevoland.

Liczące 18 tys. mieszkańców miasteczko leży w tzw. pasie biblijnym, czyli na terenach rozciągających się od wysp Zelandii po północny wschód Holandii, zamieszkanych przez konserwatywnych kalwinistów. Mieszkańcy tych miejscowości mówią lokalnym dialektem i noszą regionalne stroje.

Urk to ostoja protestanckiej tradycji i politycznego konserwatyzmu. Kościołów jest tam 19 – bodaj najwięcej w całym kraju w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. 97 proc. obywateli regularnie uczęszcza na długie niedzielne nabożeństwa. Kobiety ubierają się raczej skromnie, a rodziny mają dużo dzieci (rekordziści – osiemnaścioro).

PolecamyAmeland – jedna z sióstr Wysp Zachodniofryzyjskich. Cudowne miejsce na wakacje

W 2011 r. w miasteczku wprowadzono zakaz striptizu w miejskich lokalach. Ówczesny burmistrz próbował też zmusić supermarkety, by przestały sprzedawać wino i piwo. Twierdził, że jest za tanie. Jego zdaniem, alkohol miał być sprzedawany drogo w równie drogich restauracjach.

Nie znajdziecie też w Urk, co nie może dziwić, ani jednego coffee shopu, czyli miejsca, gdzie legalnie można kupić niewielkie ilości marihuany, wypalić skręta lub zjeść ciasteczko z domieszką tego miękkiego narkotyku. Najbliższy coffee shop jest w odległości około 35 km od Urk.

Koncesje na tego typu handel wydają bowiem władze gminy, a jeszcze kilka lat temu burmistrz Urk chciał wprowadzić całkowity zakaz używania miękkich narkotyków na swoim terenie, używać psów tropiących do ich wykrywania i nawet surowo karać za palenie w miejscach publicznych.

Ze względu na ten wyjątkowy lokalny koloryt do Urk ciągną nieustannie turyści. Jest tu rzeczywiście pięknie. Domki rybackie, miniaturowe, kolorowe ogródki, wąskie uliczki i górująca nad miastem latarnia morska tworzą malowniczy obrazek.

Źródło: YouTube

W porcie cumują dziesiątki jachtów, a o zmierzchu wypływają w morze kutry z rybakami na pokładach. W licznych restauracyjkach można na następny dzień zjeść świeżą rybę i inne owoce morza, popijając nalewkami miejscowej produkcji. W marinie leniwie kołysze się las masztów.

Marken – żywy skansen

Aż do 1957 r. rybacka wioska Marken w Holandii Północnej nad jeziorem Markermeer, około 20 km Amsterdamu, była izolowaną od lądu wyspą. Potem została połączona krótkim odcinkiem tamy Afsluitdijk z lądem, stając się integralną częścią półwyspu.

Wieloletnie odcięcie miejscowości od świata miało i ma swoje konsekwencje do dzisiaj. Mieszkańcy wykształcili swoją lokalną, odrębną tradycję i sposób życia, posługują się także własnym dialektem. Przyjeżdżając tutaj od razu zauważycie tę odrębność i unikalny koloryt, także w architekturze.

PolecamyUrlop – a może na wyspie Texel?

Marken to żywy skansen, choć niektórzy obawiają się, że trwający przez cały rok najazd turystów na wioskę może zniszczyć bezpowrotnie jej charakter. Trudno się jednak dziwić licznym gościom, którzy chcą zobaczyć to miejsce.

Zielono-czarne drewnie domki wybudowane na sztucznie usypanych wzgórzach, zwanych terpami, pokrywa ceglasta dachówka. Każdy budynek jest inaczej udekorowany – doniczkami z kwitnącymi kwiatami, starymi chodakami, ręcznie malowaną bańką na mleko, kolorową ławką, domkiem dla ptaków itp.

Zachował się tu także dawny podział na dwie dzielnice: skupiającą się wokół kościoła Kerkbuurt oraz leżąca w sąsiedztwie portu Havenbuurt. Na zachodnim krańcu wioski, nad brzegiem zatoki, stoi latarnia morska zwana Paard van Marken (koń markeński).

Przyjemna, sielska atmosfera, warsztaty wytwarzające tradycyjne holenderskie chodaki, przytulne kafejki i wrażenie otaczającej Marken bezkresnej wodnej przestrzeni sprawiają, że nawet kilka spędzonych tu godzin działa relaksująco i przenosi do przeszłości.

Fot. Wikimedia Commons