Polacy kochają holenderskie przekąski. To bomby kaloryczne

Top 7 holenderskich przekąsek uwielbianych przez Polaków

107

Postanowiliśmy to sprawdzić – jakie przekąski, które kochają Holendrzy przypadły do gustu również Polakom? Na pytanie, które zadaliśmy na naszej stronie na Facebooku, odpowiedzieliście licznie i konkretnie.

Z tych odpowiedzi wyłania się dość wyraźny obraz: bardzo słodkie lub bardzo tłuste – takie przekąski, ogromnie popularne wśród Holendrów (przypomnijcie sobie niemal każdy tutejszy verjaardag (urodziny), sobotni targ, przyjęcie u sąsiadów itp.), lubicie najbardziej. Do polskiego serca mieszkaniec Niderlandów trafia, a jakże, przez żołądek, wykorzystując do tego prawdziwe kaloryczne bomby. Dietetyczne półśrodki bowiem Polaków nie interesują.

Wygląda na to, że na pierwszym miejscu ulokował się zdecydowanie i nasz faworyt – stroopwafel.  „Stroopwafel pychotka, na ciepło z kawką i na zimno prosto z opakowania” – to opinia Agi Z.* Ten, mały lub większy, okrągły wafelek z karmelem ma podobno 100 kalorii. Jeden. Nie da się jednak ukryć, że gdy położyć go na dymiący kubek z kawą i chwilkę poczekać, to niebo w gębie. Kaloryczne bardzo, ale czymże to jest wobec wybornego smaku.

Kibbeling – czyli małe panierowane kawałki dorsza obsmażane w głębokim tłuszczu. Można je spotkać w sprzedaży na każdym targu, jarmarkach, w miastach i wioskach, słowem – tam, gdzie Holender może zgłodnieć. A może wszędzie. „Dorsz smażony. Pychotka. Obowiązkowo kupujemy, gdy jedziemy do Holandii” – Urszula Ł.

I na tym kończy się nasza zgoda, a zaczynają kontrowersje. Wiadomo przecież nie od dziś, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania.

Top 7 holenderskich przekąsek uwielbianych przez Polaków

Do holenderskich przekąsek, które uwielbiacie (albo nie znosicie), należą:

  • Frikandellen – kiełbaski w cieście na gorąco, smażone we frytownicy. „Połączenie parówkopodobnegoczegoś z ciastem francuskim jest u mnie na nie” – Anna Ł. Co innego te z serem (kaas frikandel).
  • Haring – czyli śledź, ale to nie to samo, co śledź po polsku. Holenderski haring jest bardziej miękki, a zjadasz go, sposobem tubylców, chwytając rybę za ogon i wsuwając wprost do gardła. A potem poprawiasz cebulką. „Haring? Fuuujjj? Spróbowałam raz….nigdy więcej” – Aga Z. „Ale się pośliniłam” – kontruje Katarzyna D., miłośniczka holenderskich śledzików.
  • Pindakaas – rodzaj pasty przygotowywanej z orzechów arachidowych. „Fryty z pinda i z cebulką, najlepsze. Uwielbiam” – twierdzi Marta J., miłośniczka kulinarnego hardcore.
  • Kaas – czyli niderlandzki ser. Przeciętny Holender zjada około 14,5 kg sera rocznie. My także lubimy ten przysmak. „Kaas!!!! Zawsze i wszedzie kaas, a szczególnie friese nagelkaas” – Jolanta de J. Friese nagelkaas to ser z dodatkiem kminku i goździków.
  • Oliebollen – rodzaj naszych pączków, ale wykonane ze znacznie „cięższego” ciasta, nieforemne kule smażone w głębokim tłuszczu, posypane cukrem-pudrem (mogą być z dodatkami, np. rodzynkami) i jedzone na Sylwestra. Wiecie, ile taki jeden oliebol ma kalorii? Może lepiej nie wiedzieć.

Tak przedstawia się nasz Top 7 holenderskich przekąsek, ulubionych także przez Polaków. Cytaty (*) w tekście pochodzą z naszego fanpage, gdzie czytelnicy wymienili jeszcze wiele innych niderlandzkich snacks. Są wśród nich i takie, które wam nie smakują, jak np. „Drop – ja zawsze powtarzam Holendrom, że w Polsce to dzieci za karę muszą jeść takie obrzydlistwo” – pisze Barbara B. Jesteście ciekawi, to poszukajcie na naszym FB tej dyskusji.

Dlaczego to niderlandzkie jedzenie jest takie ważne? „Po dobrym obiedzie człowiek jest skłonny wszystkim wybaczać” – powiadał Oskar Wilde.

* Wszystkie cytaty w tekście pochodzą ze strony Polonia.nl na Facebooku.