Zdj. ilustracyjne Наркологическая Клиника z Pixabay

Jedni tracą pracę, są wyrzucani z zakwaterowania na bruk. Inni zbijają gorączkę paracetamolem i jadą do zakładów w ciasnocie busów, bo boją się, że utracą zarobki. Polscy imigranci zarobkowi znaleźli się w Niderlandach w tragicznej sytuacji. Związki zawodowe biją na alarm. Co zrobi rząd?

Wydanie nr 17 specjalnego serwisu „Koronawirus w Holandii”

W najbardziej dotkniętej epidemią prowincji – Brabancji Północnej – mieszka i pracuje około 43.000 Polaków. Kolejne dziesiątki tysięcy rozsiane są po całym kraju. Ogromna większość z nich to imigranci zarobkowi zatrudniani przez agencje pracy tymczasowej.

I to ci właśnie nasi rodacy znaleźli się teraz w tragicznej sytuacji. Związek zawodowy FNV bije na alarm i wzywa rząd do natychmiastowego działania. Póki jeszcze to wszystko można opanować.

Jeśli nie – ludzie mogą zacząć umierać bez pomocy, krzyczą działacze FNV.

Dramatyczną sytuację przedstawiają (w artykułach i reportażach filmowych) również holenderskie media, np. NOS, NRC Handelsblad, DutchNews.nl, Een Vandaag oraz prasa lokalna.

Zabezpieczenia to fikcja

Polscy imigranci zarobkowi, pracujący w rozmaitych centrach logistycznych, przeżywają teraz najgorętszy chyba okres w życiu. I pewnie najgorszy.

O tym, jak wygląda tam sytuacja, dowiadujemy się nie tylko z holenderskich mediów. Skargi naszych rodaków płyną do związków zawodowych i do polskiej ambasady w Hadze.

Wystarczy również odwiedzić kilka forów internetowych, gdzie skupiają się Polacy, przeczytać, co piszą. I włosy na głowie stają.

Holendrzy naparli na supermarkety i zaczęli chomikować zapasy. To sprawiło, że np. w magazynach sieci Albert Heijn praca wre dzień i noc. W sieciach innych sklepów jest to samo.

Podobnie w logistycznych centrach firm produkujących sprzęt medyczny dla szpitali i w hurtowniach farmaceutycznych. Liczy się tempo i dostawy. Pracujący tam imigranci zarobkowi nie liczą się wcale. Mają pracować na najwyższych obrotach. I tyle.

Czytaj także nasze poprzednie wydania na temat epidemii koronawirusa w Holandii

Bardzo trudno jest przestrzegać w magazynach obowiązkowego fizycznego dystansu 1,5 m. W wielu przypadkach to czysta fikcja.

Brakuje środków do dezynfekcji. A paczki z towarami podawane są z rąk do rąk.

Raczej nie myśli się też o tym, żeby ważne komunikaty dotyczące zasad bezpieczeństwa i aktualnej sytuacji podawać w rodzimym języku migrantów zarobkowych.

Powrót do miejsc zakwaterowania odbywa się zazwyczaj agencyjnym busem. Siedzi w nim po sześć, osiem, czasem więcej osób.

A tam, gdzie mieszkają imigranci zarobkowi? Jak można utrzymać higienę i (znowu) dystans fizyczny w małym domu, gdzie agencja zakwaterowała po 10-12 pracowników?

Na bruk albo… ukrywaj gorączkę

Znaczne „zamrożenie” gospodarki kraju sprawiło, że wielu polskich imigrantów zarobkowych niemal z dnia na dzień straciło pracę. Duża część z nich zatrudniona była na tzw. fazie A, podczas której pracownik w praktyce nie ma żadnych praw.

Nie masz pracy – idziesz z miejsca na bruk. Często bywa, że całkiem dosłownie, bo zakwaterowanie też należy do agencji. Człowiek nie zarabia, jest nieprzydatny. Niech sobie radzi. Sam.

Polacy, którzy nadal pracują, boją się wylądowania na ulicy. Dosłownie. Na forach czytamy więc porady dla zdesperowanych ludzi, którzy podejrzewają, że złapali wirusa i nie czują się dobrze: zbijaj gorączkę paracetamolem i jedź do roboty.

Dlaczego? Bo coraz więcej pracodawców sprawdza przed wejściem do zakładu temperaturę u swoich pracowników.

A jeśli ktoś ma gorączkę? Musi czekać całą zmianą, aż wróci do domu. Najczęściej tym samym busem, z kolegami, którzy (jeszcze) gorączki nie mają.

Jakieś twarde zalecenia bezpieczeństwa pracy i zachowania podawane przez RIVM? Tego w bardzo wielu miejscach pracy się nie przestrzega, piszą Polacy. Redakcja Polonia.nl również otrzymuje podobne sygnały.

Co gorsza, jak czytamy w tej korespondencji do nas, nie otrzymują pomocy także ci nasi rodacy, którzy są już chorzy. Siedzą na tzw. lokacjach i nie wiedzą, co robić. Pracy nie mają, za chwilę mogą wylądować na ulicy.

Wielu nie ma pieniędzy na powrót do kraju. Poza tym, Polska zamknęła granicę i każdy Polak, który ją przekracza, zobowiązany jest do odbycia 14-dniowej kwarantanny. To dodatkowo komplikuje sprawę.

Dowiedz się więcej na temat epidemii w Niderlandach z naszej nowej rubryki Koronawirus

Rosnące zagrożenie epidemiologiczne

„Polscy imigranci zarobkowi są przerażeni, a co gorsza – pozostawieni samych sobie. Nikt się nimi nie interesuje. Agencje i pracodawcy albo w niewielkim stopniu, albo wcale czują się odpowiedzialni za tych ludzi.

A nasi rodacy po stracie pracy i mieszkania tracą także pieniądze na życie, bo oszczędności zwykle nie mają” – mówi w rozmowie z DutchNews.nl Małgorzata Bos-Karczewska, red. naczelna portalu Polonia.nl

Nie przebiera w słowach Tuur Elzinga, wiceprezes związku zawodowego FNV. Ostrzega, że jeśli rząd natychmiast nie podniesie poziomu bezpieczeństwa pracowników tymczasowych w centrach logistycznych i miejscach zamieszkania, staną się one tykającą biologiczną bombą.

„Kryzys epidemiczny ponownie ujawnia bolączki systemu pracy tymczasowej. Wielu imigrantów zarobkowych mieszka i pracuje bez praktycznie żadnego zabezpieczenia. To stanie się źródłem nowych infekcji koronowych i już teraz po prostu zagraża życiu tych ludzi” – powiedział wiceprezes FNV na łamach „Het Financieele Dagblad”.

Związki zawodowe domagają się natychmiastowej reakcji rządu. Sytuację w dramatycznym tonie opisują też holenderskie media. Z problemem nie sposób uporać się tylko na poziomie prowincji.

Jaka będzie reakcja rządu?

Prośba do czytelników

Chcemy Was na bieżąco, codziennie i rzetelnie informować o koronawirusie w Holandii. To wielkie wyzwanie dla redakcji. A robimy to bezinteresownie i społecznie.Potrzebujemy Waszego wsparcia w postaci darowizn.
Wydawcą portalu jest niewielka fundacja STEP, nie otrzymujemy subsydiów. Jeśli doceniasz nasz wysiłek redakcyjny i chcesz byśmy informowali rodaków o koronawirusie w Holandii, dokonaj choć symbolicznej wpłaty np. rzędu 5 euro.

Nr konta: NL14 INGB 0001366110
Adresat: Stichting van de Poolse Experts – STEP
Tytuł przelewu: donatie/darowizna

Dołącz do innych! 632 euro od 55 czytelników już wpłynęło! Wszystkim tym, którzy zareagują na nasz apel, bardzo serdecznie dziękujemy. Będziemy w nowym serwisie informować o przebiegu zbiórki. Pracujemy nad usprawnieniem elektronicznych wpłat. Obecnie należy dokonać przelewu w aplikacji Twojego banku.

Wasze listy

Będziemy pisać o problemach Polaków w Holandii podczas epidemii koronawirusa. Czekamy na Wasze listy (dot. zwolnienia z pracy, choroby itp.) kontakt przez formularz z dopiskiem Koronawirus. Miło nam będzie, jeśli przy okazji wesprzesz nas kilkoma euro darowizny.