ANALIZA: Wybory w Holandii: Wygrał rozsądek wyborców – Idą trudne czasy także dla Polaków w Holandii

  Analiza  M. Bos-Karczewskiej red. naczelnej Polonia.nl

 

W Holandii wygrał rozsądek wyborców. Idą trudne czasy. Holendrzy mają świadomość, że będzie jeszcze gorzej. Chcą spokoju na scenie politycznej i stabilnego rządu. Czy tak będzie? Co wynik wyborów oznacza dla Polaków w Holandii?

Historyczne wysokie zwyciȩstwo liberałów z VVD, doskonały wynik socjaldemokratów z PvdA i wielka porażka partii Geerta Wildersa (PVV). To zaskakujący wynik przedterminowych wyborów do drugiej izby parlamentu Holandii, piątych w ciągu 10 lat.

W środȩ (12.09) Holendrzy masowo poparli dwie partie ze środka sceny politycznej: VVD na czele z Markiem Rutte i Partiȩ Pracy z ich nowym liderem Diederikiem Samsomem. Liberałowie wygrali zdobywając 41 mandatów poselskich, o 2 więcej niż socjaldemokraci, którym jeszcze 3 tygodnie temu prognozowano marne 15 foteli poselskich.

Wielka ulga

Europa odetchnȩła z ulgą, populiści w Holandii ponieśli porażkȩ. Wyborcy nie kupili  absurdalnych, antyeuropejskich haseł głoszonych przez Wildersa, który z wyborów chciał zrobić referendum co do członkostwa Holandii w UE.

Holendrzy wiedzą, że miejsce Holandii jest w UE, ich gospodarka jest za silnie powiązana z Niemcami i zintergowana na wspólnym rynku, by kraj mógł sobie pozwolić na bycie drugą Szwajcarią (kraj powiązany z umowami handlowymi z UE), jak postulował Wilders. Partia Wildersa straciła 9 mandatów, została zdegradowana do wielkości frakcji socjalisty Emila Roemera z SP. Obie mają w nowym parlamencie po 15 mandatów.

Wielu wyborców (w tym PVV i SP) głosowało strategicznie  na odpowiednio VVD i PvdA. Dając silny mandat dwum partiom VVD i PvdA Holendrzy pokazali, że chcą spokoju na arenie politycznej.

Czy nowy gabinet będzie stabilną formacją? Partie VVD i PvdA mają 80 miejsc w 150-osobowej drugiej izbie haskiego parlamentu. Wszystko wskazuje na to, że obie partie VVD i PvdA są na siebie skazane, by utworzyć nowy rząd. Będzie to bardzo trudne zadanie ze względu na diametralnie różne wizje rozwiązywania problemów tego kraju. Chodzi też o to, który elektorat ma ponieść większy ciężar wychodzenia z kryzysu i wprowadzania koniecznych reform (w tym ich tempo, zakres i sekwencję).

Mariaż prawicy z lewicą będzie bolesny i wymaga dobrego spoiwa – trzeciego koalicjanta, np. progresywnych liberałów z D66 czy chadeków z CDA.

Trudne czasy

W poprzednich wyborach w 2010 r. głównym tematem była migracja i integracja cudzoziemców. Tegoroczne zaś stały pod znakiem kryzysu finansowego i kurczącego się państwa dobrobytu.

Holendrzy martwią się coraz bardziej o własną kieszeń, rosnące wydatki na opiekȩ zdrowotną, miejsca pracy i emerytury. Wiedzą, że za kryzys finansowy przyjdzie im słono zapłacić i że bez bolesnych reform będzie jeszcze gorzej. Postawili na odpowiedzialnych polityków, bo ci dają im najlepszą rȩkojmiȩ na trudne czasy.

Nie miejmy złudzeń, że antyimigranckie resentymenty wsród niezadowolonego elektoratu VVD i SP wyparowały. Eurosceptycyzm Holendrów wciąż rośnie, dotyczy kosztów ponoszonych na ratowanie np. Grecji, niechȩci do przekazywania kompetencji Brukseli oraz napływu nowych migrantów zarobkowych i z tym związanych kosztów społecznych.

Nowy rząd a polscy migranci

Wpływy Wildersa bezpośrednio na politykȩ rządu się skończyły. Z ławek opozycji będzie atakować rząd, że np. tworzy miejsca pracy dla Polaków a nie dla Holendrów. W sukurs przyjdą mu socjaliści z SP, którzy postulują wprowadzenie tymczasowych zezwoleń na pracȩ dla unijnych migrantów.

Wynik wyborów jest mimo wszystko korzystny dla Polaków w Holandii (mogło być gorzej). Ważne jest, która partia w nowym gabinecie otrzyma portfel ministra Spraw Socjalnych i ministra Integracji.

Od nowego rządu oczekujemy, że skutecznie zabierze się do rozwiązywania problemów, jakie mają migranci. Do najważniejszych należą: położenie kresu wyzyskowi Polaków przez pracodawców i kamieniczników oraz ich wykorzystywaniu oraz podjȩcie działań na rzecz efektywnego wsparcia migrantów zarobkowych w ich integracji w Holandii.

Pustka

Obecnie ponad 100 tys. Polaków jest zarejestrowanych w Holandii, a drugie tyle –  jak się szacuje – przebywa bez meldunku. Po 5 latach trwania migracji Polaków do Holandii, i tych co są tymczasowo i tych co się osiedlili otacza pustka, nie mają, gdzie się skierować ze swoimi problemami w pracy i w życiu codziennym.

Czy nowy rząd będzie chciał coś zmienić? Na socjaldemokratach ciąży piȩtno z lath 90., kiedy ponoć rozpieszczali subsydiami migrantów. A to był okres boomu gospodarczego Holandii.

W trudnych czasach bliższa koszula ciału. Kto to ma wsparcie dla Polaków w Holandii finansować? Gminy?, firmy?, Haga?, Warszawa?, Bruksela? Polonia?? A może Polacy popracują i tak sami wyjadą?

Liberałowie z VVD tuż przed wyborami zapowiedzieli ucinanie dostȩpu do zasiłków i ograniczanie prawa do pobytu dla migrantów unijnych bez pracy (tj. bez środków na utrzymanie).

Idą trudne czasy także i dla polskich migrantów w Holandii.

 

Autor: Małgorzata Bos-Karczewska, redaktor naczelna Polonia.nl

 

Opublikowane na portalu Polonia.NL 13.09.2012
– Wydawca portalu: STEP – Stowarzyszenie Ekspertów Polskich w Holandii. Czytaj o nas

Odwiedź nas w sieci:

Facebookbądź na bieżąco, komentuj nasze wpisy
Twitterśledź nas na Twitterze
Lubisz nas? Kliknij ikonę Facebook w prawym górnym rogu strony

Boks reklamowy 2